Sen Nocy Letniej – relacja + fotogaleria

Ha, a jednak teatr!

„Cały świat to scena, a ludzie na nim to tylko aktorzy. Każdy z nich wchodzi na scenę i znika, A kiedy na niej jest, gra różne role”. Któż więc jest tu reżyserem, a kto aktorem? Czy demiurg złośliwy czy człowiek, co maskę przybiera, pragnąc mieć nad życiem innych kontrolę? Czym w tym świecie podszytym snem na jawie się kierować, gdy los czas goni a reżyser za sznurki pociąga?

Próby odpowiedzi na te i wiele innych pytań podjął się Teatr MASKA z Sochaczewskiego Centrum Kultury, wystawiając po raz kolejny – a jednak po raz pierwszy – „Sen nocy letniej”. Po raz kolejny, bo premiera nagrodzonego już spektaklu odbyła się wiosną 2016 r. Po raz pierwszy, bo Szekspira nigdy nie czyta się tak samo i tyle jest w nim „podszewek”, ilu jego czytelników. A może jeszcze więcej?

Ha, i tu długo zastanawiać można się nad ryzykownym językiem przekazu, który wykorzystał reżyser, Dawid Żakowski. Swoim uczniom pozwala mówić bełkotliwym językiem współczesnego spikera, to znów żartuje sobie, wyświetlając komiks Łukasza Kucińskiego. A jednak, pod tymi licznymi maskami kłamstwa, którymi karmimy się na co dzień, sięga nagle po formę. Formę trzymaną w ryzach muzyki, która pociąga niewidzialną ręką za sznurki i wydobywa z początkujących aktorów prawdę.

Żart tym większy, że jego uczniowie posłusznie – jak u Szekspira – odwzorowują koncepcję świata jako teatr, naturalnie się przed nią buntując i szarpią emocjami widowni, którą wciągają w niebezpieczną grę. W efekcie to sprytne domino – które miało być kolejną kreacją miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną – rozsypuje się, ukazując to, co w szekspirowskim dramacie ściska za gardło – „deptanie wieczności noskiem złotego trzewiczka. Rozpędzanie morałów rondem kapelusza. Niepoprawną gotowość rozpoczęcia od jutra na nowo.”

Ha!

tekst i foto: AWA